Blog
Z południowych Kresów
Spiszak
Spiszak Do korespondencji: Spiszak1(małpa)interia.pl
0 obserwujących 26 notek 24011 odsłon
Spiszak, 11 maja 2011 r.

Konsul słowacki rządzi Małopolską? A wojewoda Kracik wykonawcą?

 

PS.
Każdy z powyższych przykładów uzasadnia zapytanie "czy istnieje jeszcze państwo polskie skoro nawet Słowacy rządzą u nas"?

Czy część tych działań nie podpada pod kodeks karny, którego artykuł 129 głosi: "Kto, będąc upoważniony do występowania w imieniu Rzeczypospolitej Polskiej w stosunkach z rządem obcego państwa lub zagraniczną organizacją, działa na szkodę Rzeczypospolitej Polskiej, podlega karze pozbawienia wolności od roku do lat 10"?

Smutnego obrazu naszej rzeczywistości dopełnia komunikat prasowy jaki dotarł do mnie przed chwilą, że Polsko-Słowacka Grupa Parlamentarna polskiego sejmu postanowiła się wtrącić w obchody I Światowego Zjazdu Orawian i interweniować, by organizatorzy zaprosili na niego Słowaków.

Ale jakich Słowaków? Skoro Orawianie, w znaczeniu grupy etnograficznej, to ludność polskiego pochodzenia, nawet ta mieszkająca na terenie dzisiejszej Słowacji - nie ma wśród nich Słowaków - jeszcze węgierski spis ludnościowy przeprowadzony w 1910 r. wykazał, że całą Górną Orawę, dziś rozdzieloną (w wyniku ) sztucznie poprowadzona granicą zamieszkują w praktyce wyłącznie Polacy. 

Więc jakich Słowaków Orawianie mają zapraszać, skoro jest to zjazd Orawian, czyli ludzi polskiego pochodzenia? 

 

Zdumiewające jest że w tej sprawie interweniuje poseł Andrzej Gut-Mostowy, będący przewodniczącym tej grupy, który z racji zamieszkiwania w tamtym regionie winien się dobrze w tych sprawach orientować i wiedzieć jakie są fakty.

A jeśli ich nie zna, to będąc członkiem Rady Muzeum Tatrzańskiego ma łatwy dostęp do jednego z najlepszych znawców Orawy, mającego bardzo bogaty naukowy dorobek w tym zakresie - dr Jerzego Roszkowskiego.

Także w Warszawie łatwo mu jest znaleźć bardzo kompetentną osobę - a to profesora Tadeusza M. Trajdosa z Instytutu Historii Polskiej Akademii Nauk, który przez lata był przewodniczącym Polsko-Słowackiej Komisji Historyków i jest autorem dziesiątków naukowych publikacji o historii Orawy, który bodaj jak nikt inny rozgryzł dzieje tego regionu i stosunki ludnościowe.

Jest Pan Poseł Gut-Mostowy też członkiem Związku Podhalan, na którego stronie internetowej jest nawet (bardzo dobra) mapa przedstawiająca zasięg Góralszczyny Polskiej - gdzie doskonale widać jaki zasięg mają Orawianie i to że Słowacy nie mają z nimi nic wspólnego.

Fragment mapy"Góralszczyzna Polska" opracowanej przez Marka Skawińskiego, przedstawiający m.in. współczesny południowy zasięg ludności polskiej na terenie Orawy.





Należy podkreślić, że równocześnie ta Grupa Sejmowa nie podejmuje żadnych działań u władz słowackich, gdy dzieje się prawdziwa krzywda - polskiej racji stanu, z tym że po drugiej stronie granicy, na terenie Orawy czy Spisza znajdujących się dziś na Słowacji i wciąż zamieszkałych przez ludność polskiego pochodzenia.

Grupa ta nie interweniuje w obronie śladów dawnej obecności Polski i polskości znajdujących się na terenie tej części Słowacji, gdzie wręcz usuwa się takie ślady i fałszuje historię tego regionu, nie interweniuje gdy organizowane są tam uroczystości zawłaszczające (bo przedstawiające jako słowackie) polskie obyczaje, pieśni i gwary, gdy w słowackich publikacjach wręcz opluwa się Wielkich Bohaterskich Polaków i patriotów, jak np. rodowitych z Orawian Piotra Borowego czy księdza infułata Ferdynanda Machay'a itp. czy uwłacza pamięci Polaków zamordowanych przez słowackie bojówki (jak Józefa Wiśmierskiego zamordowanego 21.06.1920 r. w trakcie prac przygotowywujących plebiscyt).

 

 

Co by o takie postawie polskich posłów polskiego sejmu  Stefan Żeromski, który - dobrze znający temat - w 1920 r. ogłosił bardzo żarliwy apel "Niech żyje Ziemia Spiska!" (w którym zajmował się całością ziem zamieszkałych przez ludność polskiego pochodzenia a zajętych zbrojnie przez Czechosłowację) gdzie pisał m.in.:

"Gdy Polska w ciężkiej chwili swoich dziejów nie mogła sobie z nawałą sprzeczności poradzić, gdy musiała się targać wśród zamachów i intryg wrogów zewnętrznych, Austrya pierwsza wyłupała podstępnie ze świętej polskiej korony perłę najozdobniejszą: — Ziemię Spiską. [...] od wieków i na wieki polski lud Spisza, od macierzystego podhalan szczepu oddarty, popadł w madziarską niewolę.

Trzebaż temu ludowi wspominać, ile w ciągu półtorawiecznej niewoli wycierpiał?

Madziar, — tyran jeden z najgorszych na ziemi, — usiłował wydrzeć mu język ojczysty, zakazywał samej nazwy Polaka.

Ani jednego napisu w ojców języku, ani jednego dźwięku matczynej gwary w piśmie lub druku. Ale żyła w zakolu ubogich siół święta mowa ojczysta, takasama jak na wszystkiem Podhalu, stara, czysta, a wiecznie młoda. [...]

Teraznareszcie, gdy po wielkiej wojnie moc tyranów, którzy między siebie Polskę rozszarpali byli, na miazgę porażona została, gdy nie ostał się ani jeden cesarz, — moskiewski, niemiecki, austryacki, — a madziarska samowola odpadła od naszych strzelistych gór, z wysokiej Łomnicy i Garłucha aż za Koszyce strącona, na ziemi Spiskiej pojawił się nowy najeźdźca.

To Czech! «Brat» Czech. Ze złotej Pragi, z ziemi dalekiej wyciągnął ramię aż za naszego Popradu wody, po Nowy Targ, po Dunajec.

Na miejscu Madziara staje Czech, Słowianin, i na tej samej co Madziar prawnej zasadzie chce polskim wsiom Spisza narzucić swoją obcą mowę, swoją tu postawić szkołę i swoje prawo narzucić.

«Brat» Czech ogłasza się, jako spadkobierca austryacko-węgierskiego tytułu do władania polską ziemią na Spiszu.

Gdy ludy świata ku zakończeniu przemocy narodu nad narodem wzdychają, gdy wszystkie narody godzą się na stanowienie o sobie każdego szczepu, gdy nikt już nie chce wojny, a wszyscy pożądają pracy, pokoju i wolności, ten naród czeski, — ledwie z niewoli głowę podźwignął, — chce na zasadzie przemocy, gwałtu, siły przed prawem, najazdu rządzić ludami, które jego władzy nie chcą i nie uznają.

Zapowiada on nam, narodowi polskiemu, ciemiężonemu od tylu czasów, że po niewoli niemieckiej, moskiewskiej, austryackiej nastanie dla nas na Śląsku, na Orawie,na Spiszu niewola czeskosłowacka, — zapowiada on nam, że zagarnie, jako swoją, czysto polską ziemię Śląską, Orawy i Spisza

Nie poprzestaje na groźbie, lecz wysyła na Spisz siłę wojskową i gotów jest przelewać naszą krew, byle tę ziemię przemocą ogarnąć. [...]

Jeżeli oni w tej dobie wyzwalania się narodów usiłują wbić nam nóż w bok i krew naszego ludu wylewać, gdy nasza sprawa z mozołem się dźwiga z upadku, jeżeli oni dziś podstępnie i zdradziecko wyzywają nas na rękę, to niech będą pewni, że tego już im nie zapomnimy.

Nie usiedzą ci najeźdźcy ani na Śląsku, ani na Orawie,ani na Spiszu!

 [...]   Może niedaleką jest chwila, że ci dziedzice, naśladowcy i uczniowie Madziarów los swoich mistrzów podzielą.

 Śląska nie damy! Orawy nie damy! Spisza nie damy!

Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Tematy w dziale